Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2020

VI. Obusieczna obojętność

Annabeth, Montreal                 Cisza była bolesna niczym świeżo-wypolerowane ostrze wbite prosto w brzuch. Nie mogłam normalnie patrzeć na ludzi dookoła mnie, byłam przewrażliwiona. Zwróciłam uwagę na szklankę napełnioną do połowy whisky. Zatapiałam smutki? Nie, tłumiłam gniew. Odsunięto mnie od sprawy ze względu na powiązania rodzinne, jednak ja wiedziałam, że to mnie nie powstrzyma. Nikt inny nie zająłby się tym lepiej niż ja, nie wymierzył odpowiedniej kary.                 Siedziałam w barze, dochodziła godzina 23, jednak stwierdziłam że posiedzę trochę dłużej, bo i tak nie miałam po co wracać do domu. Dałam ciała. Popełniłam błędy, jako człowiek i matka. Nie wspierałam jej w chwilach, kiedy potrzebowała pomocy. Ze zmarszczonymi brwiami wpatrywałam się w bardzo jasny ekran mojego telefonu. Dostałam od niej dwie wiadomości prze...

V. Pusta kolorowanka

Judasz, Montreal                 Zawsze, kiedy słyszałem o czyichś wyobrażeniach życia po śmierci, przewijały się motywy pustki, czerni i odpoczynku. Jeśli jednak ktoś radził sobie świetnie na ziemi, to czemu zmuszano go do przerwy? Czy to był kolejny z wielkich planów Boga, którego wytłumaczeniem nie potrafiła zająć się nauka? Dlaczego każdy musi umrzeć? Czy wartościowi ludzie nie powinni mieć prawa do wiecznego życia? Po co nam ta wymuszona równość w świecie, który nigdy równy nie będzie? Chciałem znać odpowiedzi na te wszystkie pytania, byłem głodny zakazanej wiedzy. Zabiłem się. Odebrałem sobie życie, tym samym wyrywając się z łaski niebios. Jeżeli Bóg mnie nienawidził, to równie dobrze mogłem się nie urodzić. To była wojna między mną, a moim przeznaczeniem. Wojna, która nie była do wygrania.                 Otworzyłem powoli swo...